Nowe elektrownie wodne w Polsce, czy w ogóle w Europie, mają małe szanse - nikt się nie zgodzi na zalanie jeszcze kilku dolin górskich jak np. Solina. Duża gęstość zaludnienia + demokracja + wymierna wartość biosfery dla ludności.
No da się przerobić... już w Egipcie robili takie sztuczki: https://docplayer.pl/45832515-Analiza-technicznych-mozliwosci-budowy-elektrowni-szczytowo-pompowej-w-odkrywkach-kwb-belchatow.html
Koncepcja jest bardzo dobra. Problem w tym, że od pomysłu do projektu a potem realizacji jest długa droga, o czym zresztą autorzy pisza wprost:
> Przedstawiony pomysł wymaga pogłębionej analizy
Dokładnie ten sam problem dotyczy każdej dużej inwestycji, włącznie z elektrowniami jądrowymi. Problem polega na tym, że w przypadku EJ wszyscy fanatycznie skupiają się na wymyślaniu przeszkód, a w przypadku RE - dokładnie odwrotnie.
Co więcej, proponowana elektrownia szczytowo-pompowa miałaby moc 500 MW i możliwość oddania do sieci 2500 MWh w ciągu 5 godzin, stanowi to więc 0.5% energii elektrycznej produkowanej w Polsce (o czym piszą autorzy na stronie 212). I tyle. Więc na pewno jest to pomysł fajny i potrzebny, ale jego wpływ na bilans energetyczny to ułamek procenta.
> Skandynawia
Skandynawia ma gęstość zaludnienia 3x mniejszą od Polski i dużo gór. Akurat w przypadku zarówno energii wodnej, jak i słonecznej oraz wiatrowej, geografia ma kluczowe znaczenie.
@kravietz geografia ma znaczenie, a prąd można sprawnie przesyłać na znacznie większe odległości niż jest północna część Norwegii.
Ale nie można całej Skandynawii zabudować elektrowniami wodnymi. Oni i tak mają ich dużo - stąd tak niska emisyjność energetyki
@kravietz Skandynawia jest innego zdania, a magazyny można robić w starych kopalniach... ba, nawet w Bełchatowie da się przerobić odkrywkową na 5GWh (jak dobrze pamietam)