Tak mi się zebrało na wspomnienia...
Wspomnienie pierwsze.
Jedliśmy sobie wyśmienite grecko-kurdyjskie śniadanie, pogadując o kwestiach ideologicznych i podobieństwie sytuacji między polityką polską podczas rozbiorów a kurdyjską doby obecnej. Rozmawialiśmy też (a dokładniej ja pilnie słuchałem) o tym, jak to jest siedzieć po kilka(naście) lat w górach, walcząc gdy nie ma śniegu, a kryjąc się przed helikopterami i dronami, gdy śnieg jest.
Zrobiło się na tyle przyjaźnie, że zdecydowałem się na ryzykowne pytanie.
-- Co robicie, hevalen, jak w oddziale trafi się ktoś, kto zabija, bo lubi? Nie dlatego, że trzeba, że to jest wojna, ale dlatego, że jest sadystą i mordercą z zamiłowania?
-- Taki ktoś, przyjacielu, nie może być bojownikiem. Jeżeli coś takiego się ujawni, to trzeba go natychmiast odesłać z gór, z powrotem do akademii. Nauczyciele tam się nim zajmą i spróbują mu pomóc.
-- A jeśli się nie da go odesłać, na przykład dlatego, że jest zima i to by zdekonspirowało oddział? https://friendica.wprzemianie.pl/display/079ff3de-9160-4674-ba4a-e28089629769