Chodzi mi po głowie taka refleksja na temat ostatnich wydarzeń związanych z blokowaniem kont Trumpa, propozycjami ustaw ograniczających portale społecznościowe, walka na Wall Street i paroma innymi. Być może jesteśmy widzami pierwszej bitwy pomiędzy państwami a korporacjami. To może być pierwsza poważna próba sił w wojnie o nas. Bo to my jesteśmy użytkownikami, żołnierzami, płatnikami dla obu stron. Innymi słowy - jesteśmy poddanymi. Z kolei akcja #WSB pokazała, że media społecznościowe są siłą, która może zagrozić obu stronom konfliktu. To znaczy - nie tyle media, ile ich użytkownicy połączeni siecią powiązań i dysponujący narzędziami komunikacji. Zatem ta próba sił odbywa się na różnych poziomach i w różnych kierunkach. Czasem jesteśmy jej podmiotem, a czasem przedmiotem. Inwestorzy z Reddita odkryli, że stanowią siłę, z którą muszą się liczyć nawet giganci biznesowi. To poczucie może zdławić właściciel aplikacji do kupowania akcji i Google. Tylko że pojawienie się miecza stymuluje pojawienie się tarczy, a to z kolei stymuluje budowanie bardziej ostrego miecza. Ludzie odkrywają właśnie swoją siłę.
Brzytwa Hanlona - "nie domniemywaj złej woli, jeśli rzecz daje się zadowalająco wyjaśnić głupotą".
Nikt przecież nie robił "złego PR" platformom Fediverse, pomimo, że faktycznie mają o wiele więcej użytkowników niż jakieś Albicle i Parlory.
Znając temat od strony mojej branży (infosec) obie wtopy są dla mnie łatwe do wyjaśnienia: zarówno Sakiewicz jak i ci od Parlora zrobili serwisy na szybko i niechlunie bo interesuje ich kasa a nie prywatność.