Problem polega na tym, że w Polsce nigdy nie wprowadzono jasnych i spójnych dla wszystkich zasad w postaci ustawy reprywatyzacyjnej. Dzięki temu w reprywatyzacji brylujują głównie oszuści oraz "ludzie z układami" jak np. organizacje kościelne. Moim zdaniem w związku z dramatycznie niskim poziomem zaufania do instytucji państwa w Polsce reprywatyzacja jak najbardziej powinna być przeprowadzona, niezależnie od oceny instytucji Kościoła.
Jeżeli uznajemy ciągłość prawną między II RP a PRL (czego PRL nie negował) oraz PRL i III RP to dokładnie tak to powinno działać, że babcia mogła odzyskać bezprawnie odebrane jej przodkom dobro niezależnie od tego czy oni żyją czy nie. Problem polega na tym, że do przywracania naruszeń prawa na tę skalę powinno być jednolite ustawowe narzędzie, które jasno określi zasady, terminy i odszkodowania.