Absolutnie tak jest, ale ja po dwóch dekadach spędzonych na pisaniu o tym i rozbieraniu na części pierwsze polskiego sektora publicznego zobaczyłem, że ludzie tego po prostu chcą i od tej pory mam podejście szyderczo-cyniczne. W swojej zbiorowości Polacy są zasadniczo niezdolnie do dostrzeżenia związku przyczynowo-skutkowego między "lepszy kuzyn niż obcy" oraz "urząd pracuje chujowo" 🤷♂️
Generalnie mam skłonności do aktywizmu, czy to w Polsce, gdzie miekszałem prawie całe życie, czy w UK gdzie mieszkam od 7 lat, czy w Rosji gdzie często bywam. Ale do realnych zmian społecznych konieczne jest by odsetek osób je popierających osiągnął określoną masę krytyczną. Nie mogę jednak negować, że ani w Polsce ani w Rosji to na razie nie ma miejsca, społeczeństwo jest w większości konserwatywne 🤷♂️